chorość

mój mozg wyparował. totalnie. jesteśmy chorzy. cała rodzina. tzn ojciec dziecka zawsze chory jest najbardziej a ja najmniej. dziecko chyba adekwatnie do stanu. jej nikt nic nie odbiera i nie dodaje.

ostatnio zaczęłam marzyć o tym że idę do szpitala na kilka dni na badania i mogę sobie poleżeć i pospać długo. po urodzeniu dziecka przez CC żadne szpitalne atrakcje straszne nie są. a dziś wręcz mnie bawią. są taką słodką ceną za lenistwo. i nawet nie myślę o tym że skoro szpital to poważne kuku i takie tam, wcale o tym nie myślę, przecież jestem matką! ja nie zachoruje!

i faktycznie jak przeczesze pamięć to od prawie 3 lat tylko jeden dzień leżałam! w śmierci klinicznej! sorry. czarny żarcik. miałam poważną angine i bolało mnie wszystko. jeden dzień wtedy poleżałam. aaa no i kilka godzin po CC. też dali poleżeć!

tu niechcący poruszyłam kolejny emocjonalny punkt: laska po CC wstaje i robi. bo musi. podczas półgodzinnej operacji staje się matką więc robi. rekonwalescencja po rozchlastaniu powłok brzusznych z powodu usuwania czegoś innego to tydzień!!!!!! i powiedz ty mi że to sprawiedliwe! ja wiem że natura to wymyśliła! ale zaskakująco często słyszę o naturze gdy chodzi o cierpienie kobiety w ciąży, połogu, porodzie.

ostatnio miły Pan powiedział że z biochemicznego punktu widzenia każdy proces porodu nie wyłączając bólu jest potrzebny i służy dobrej sprawie! i jak to kumam! ból potrzebny bo inaczej człowiek włazi pod koła ciężarówki i robi sobie kuku. albo nawiązuje relacje z psychopatą i też robi kuku. jak nie boli to myślimy że jest wszystko ok. ból mówi – uciekaj!!!

przy porodzie ból motywuje do parcia (tak jakby sama chęć przestania być w 10 miesiącu ciąży nie wystarczyła) i ja rozumiem ze to wszystko natura czadowo obmyśliła bo od wieków działa to tak samo i działa. (jakoś ten argument jest pejoratywny jeśli idzie o nowoczesne technologie) ale nie rozumiem czemu nie dają nam wyboru. czemu odbiera mi się możliwość wybrania nowoczesnej technologii porodu za jaką uważam cesarke. i znam za i znam przeciw. i wiem co umiem. i nie kumam czemu nie moge sama tego wybrać.

jestem po CC wiec przy ewentualnym następnym potomku mogę liczyć na CC z urzędu. ale nie jest powiedziane że ją dostane.

dlatego z ulgą i bez bólu oddam się hodowli bulterierów. będę im gotować przecierane zupki i prowadzać na szczepienia. nie będą z mojej krwi ale z serca. polecam wszystkim którzy nie są fanami reprodukcji ludzkiej. serio da się być spełnionym z psami zamiast dzieci.

peace&loveZrzut ekranu 2014-04-29 o 00.42.01

uprzejmie dziękuje autorowi (nieznanemu) nie jest moja ale zazdroszczę mu szczerze tego że tam był!

 

 

Reklamy

2 thoughts on “chorość

  1. O Pani! Jak to bez CC? Bez cc to ja się nie zgadzam, nie ma takiej możliwości, nie przewiduje takiej opcji.

    Wiadomo, że chłop jest zawsze najchorszych z chorych. Matka jest najzdrowsza albowiem jest jest wszechmocna.

    W ogóle to wczoraj miałam śmieszną opcję apropo Bulli. Pokazuję G. zdjęcie szczeniaczka z czarnym monoklem i jęczę, że świat taki zły, że on nie chce takiego mieć, że taki piękny, a on się zaparł, że nie. Na co G. zakrztusił się jedzeniem i powiedział, że to są najpiękniejsze psy świata i myślał, że ja ich nie lubię. Dogadaliśmy się jak nic. Mam nadzieję, że przeprowadzka kiedyś dojdzie do skutku, a Marianka z Klarą będą chodzić na imprezy z Bullami żeby ich nikt przypadkiem nie dotknął.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s